Na zbiegu ulic Mickiewicza i Kilińskiego – list.

Wyłowione z poczty:

„Chcę poruszyć temat wyglądu skrzyżowania ulic Mickiewicza i Kilińskiego. Całe (prawie) Mrozy pięknieją, a ta część straszy swoim widokiem. Są tam jakieś rozwalające się komórki, jakieś szpetne garaże, jakieś ledwo trzymające się parkany, jakieś wątpliwej urody metalowe miejsca handlowe. Piękny niegdyś budynek po Mrozowiance popada w ruinę i niedługo nie będzie do uratowania. Sam skwerek też jest zaniedbany, jak wygląda tam trawnik??!! Takie widoki w SAMYM CENTRUM Mrozów źle świadczą o gospodarzu miasta. Czy w drodze decyzji administracyjnych nie można wpłynąć na właścicieli, żeby zlikwidowali tę całą szpetotę?”

Co Wy na to?

7 odpowiedzi do “Na zbiegu ulic Mickiewicza i Kilińskiego – list.”

  1. Największym problemem Mrozów to nie wygląd centrum a zadymienie „smog” unoszący się smętnie we wszystkich zakamarkach naszej „sypialni”. Czy nikomu to nie przeszkadza? Powstaje on z kominów naszych domów. Głównie z tradycyjnych pieców.
    Rysuje mi się taki oto obraz – piękna pogoda prawie bezwietrzna ze słońcem na niebie, z dziećmi na podwórzu czerpiemy z tego przyjemność ale nieopodal sąsiad zaczyna rozpalać w piecu, wydobywający się dym z jego komina snuje się od jego posesji poprzez sąsiednie, dalej ulicą i w końcu dociera do nas, smród świadczy o palonych śmieciach, atmosfera szybko gęstnieje i nie da się już dłużej wytrzymać, trzeba uciekać do domu, pozamykać rozszczelnione okna aby dym nie wlazł do wewnątrz.
    Tak oto wygląda prawdziwie piękny mikroklimat w Mrozach.
    Mija trochę czasu i zbliża się wieczór, sąsiada komin przestaje już tak dymić – widać ogień w jego piecu już ma właściwy żar, a i ciepełka ze spalonych śmieci już nagromadziło się na tyle, że do wieczora podkładać nie musi, ale to nic bo następni naśladowcy robią dokładnie to samo. Sytuacja zaraz się powtarza, wszechogarniający smród spowija całą okolicę – a wiatru nie ma.
    Tak to właśnie dbamy o siebie nawzajem.
    I co mi z tego ładnego wyglądu w centrum Mrozów jak tu oddychać się nie da.

    1. No i czego kopcą??? Czego ? BLUEGAZ mają i kopcą? Aha śmieci poszły w górę to teraz zamiast wyrzucać będziemy spalać? Nie jest to czysto i ekologicznie. Wstydźcie się truciciele !!!!! Później w TVN będą komunikaty, że to przez nasz pieprzony węgiel i kopalnie jest taki smog.

  2. Rzeczywiście, centrum Mrozów niestety nie wyglada atrakcyjnie. Coś by się przydało z tym zrobić, bo trochę wstyd przyjeżdżających z innych miejscowości ludzi po naszym „city” oprowadzać….

  3. Widać po centrum jaki to potencjał rozwoju mają Mrozy – żaden. Mrozy to sypialnia dla Warszawy i tylko tyle.

    1. Nie dla Warszawy tylko pracujących w Warszawie. A oni styrani wracają jak żona już jest ciemno i wyjeżdżają jak jest jeszcze ciemno więc nikomu nie chce się brać udziału w tych buntach odnośnie wizerunku miasta Mrozy . Oni i tak mają miejsko- warszawskie widoki na co dzień a te baraki morskie małe robią wrażenie.😎

  4. Prawie każda wiocha ma swoją „Pragę Północ” z mniejszym, czy większym „trójkątem bermudzkim”, gdzie można zarobić w dziób. Z czasem tak może być i u nas. Nic nie zapowiada likwidacji dziadostwa w pipidówkowym centrum. Rozkazodawca nie jest w stanie skutecznie wyegzekwować poprawy wizerunku nieudolnie zarządzanego grajdoła, choć w kolorowaniu płotów ma wieloletnią wprawę. Pewnie ma ważniejsze sprawy.

  5. Przepraszam wszystkich, których urażę tymi słowami ale dla mnie Mrozy to dalej wiocha. Jak się wjeżdża do nie ważne z której strony czuje się jakbym wjeżdżał do trochę większej wsi. Miasto zrobione na siłę. Dlatego jeśli już jest tym miastem takich miejsc w centrum nie powinno być . Jestem za stanowiskiem przedstawionym w liście. Stać Was było na miasto to teraz umiejcie go utrzymać w porządku aby nikt nie kpił i się nie śmiał.

Możliwość komentowania jest wyłączona.