Wigilia w GCK

15 odpowiedzi do “Wigilia w GCK”

  1. Już po imprezie. I wbrew krakaniu co poniektórych – mojemu też 😊 – tak źle nie było. Jedzonko dobre, Mikołaj z dużym workiem, emeryci zaśpiewali naprawdę nieźle, kolędnicy pokazali dzieciom, kim jest turoń, dzieci z zajęć w GCK zatańczyły, zaśpiewały i zagrały, nagrody w konkursie rozdane, publiczność liczna i życzliwa do samego końca, życzenia poskładane, klimatycznie pomroziło nosy, światełka, kolędy, piękne zapachy….. Ciepło było czuć i serdeczność. Fajna impreza wyszła. Aha, taki drobiazg – burmistrza nie było 😁.

    1. Widocznie w tym szczególe tkwił problem, który rozwiązał się sam. Uwaga tam gdzie nie ma burmistrza jest ciepła i przyjazna atmosfera, a ludzie są dla siebie bardziej życzliwi. Ale co z orędziem? Ktoś wygłosił czy tak jak w w zeszłym roku będzie wstawiony na stronę występ na wideo Flipa i Flapa z orędziem?

  2. Tak myślę sobie, że wielu z nas pamięta serial: Przystanek Alaska. Pewnie są i podobne – może nawet nasze „Ranczo” po trosze, ale specjalistką serialową nie jestem. Co się podoba ogladaczom? To, że jest wspólnota. Że ludzie robią coś dla innych, że myślą o innych w sensie wspólnoty właśnie. Że emeryci przyjdą obejrzeć występ dzieci, choćby i nie ich własne wnuki występowały. Że dzieci z rodzicami posłuchają emerytów. Że nikt chyłkiem uciekać nie będzie. Bo szanujemy siebie nawzajem, swoją pracę, swoją chęć pokazania innym, że coś robię, choćby to nie były wyżyny. Że doceni to i szeryf, i pan doktor, i ekspedientka. We wspólnocie ludzie organizują imprezy tak, żeby wszyscy czuli się ważni, żeby mogli czuć sie częścią wspólnego działania. W zeszłym roku, kiedy pan dyrektor gck prosił ludzi, by wyszli posłuchać orędzia, ktoś na sali krzyknął: To niech pan burmistrz przyjdzie do nas. Gdyby to był serial familijny pewnie by przyszedł. Rzucił jakimś żartem, zawołał Mikołaja z workiem słodyczy, obejrzał występy i wyciągnął wnioski na przyszłość. Gdyby to był serial…..

  3. Nie ma to jak wigilia w Lipinach😃 zawsze rodzinny klimat dzielenie się opłatkiem, życzenia i wspólne śpiewanie kolęd. Tego samego nie można powiedzieć o innych szkołach , do których trafili nauczyciele z Lipin 😕

    1. Mimo, że szkoły już nie ma to pracownicy szkoły w Lipinach zorganizowali wigilię w licznym gronie pracowników i zaproszonych przyjaciół. Nawet wydarzenia ostatniego czasu nie były przeszkodą w spotkaniu się przy wigilijnym stole😃

      1. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie – to już było powiedziane😊. My mamy swoich przyjaciół, a wrogów 😁 zostawię to bez komentarza.
        Tego właśnie Burmistrzu nam nie zniszczyłeś, a próbowałeś wszelkimi sposobami. Pozdrawiam uczestników spotkania i tych, którzy nie mogli dotrzeć 😊

        1. Tak , bo zaufanie, dobre relacje nie są zbudowane na strachu, przymusie i chęci przypodobania się. A Tak nasza władza niestety próbuje wymusić poddaństwo.

  4. Obawiam się, że raczej burmistrz będzie przemawiał do garstki, a „biedne dzieci z GCK” będą miały pełną widownię. Organizacja Wigilii pod chmurką została zmieniona w zeszłym roku – na gorsze. Do tej pory najpierw występy – na których widownia pełna do końca mimo zapachów dobiegających z zewnątrz. Potem wszyscy wylegali na zewnątrz, aby złożyć sobie życzenia i posmakować świątecznych dań. Ktoś genialnie wymyślił i zmienił kolejność. W związku z czym dzieci występujące nie spróbują makowca, bo są gotowe do występu, w strojach itp. Ich rodziny nie złożą znajomym życzeń, bo mają zajęte miejsca i kamery w pogotowiu. Ile osób w zeszłym roku słuchało burmistrza? Współczuję temu, kto musi zdjęcia do Naszych Mrozów robić – bo jak pokazać tłum, gdy wcale go nie ma? I tak ulepszając to, co dobre, sprawiono, że to, co ma łączyć, dzieli. Zeszłoroczna impreza zupełnie straciła atmosferę. Aha, wg moich obliczeń dzieciaków wystąpi około 60, jeśli przyjdą tylko rodzice, to widownia nie będzie pusta, bez obaw 😊.

    1. Rzeczywiście to oryginalnie ktoś pomyślał rodzice i dzieci w sali kinowej , burmistrz i nadworni klakierzy , emerytki itp na dworze i dyrektor motajacy się i wypraszający z sali rodziców na ,,orędzie,, burmistrza. Takim to sposobem część zebranych pozostaje w sali część twardo stoi pod chmurką. Po ,, orędziu,, i życzeniach wszyscy dworzanie rzucają się na przygotowane potrawy i część osób zaopatrzona w ciasto i mandarynki w kieszeni znika do domu. Pozostali na sali twardo czekają na występy a po występach to już nawet cukierków nie ma.Wesolych Świąt.

    2. To tak jak majówka z ułanami , były występy, konkursy. Potem wszystko skrócili aby szybciej na zaplecze i balety

      1. Balety? To burmistrz uczy się baletu? No nie powiecie mi, że przewodniczący rady też uczy się baletu bo nie uwierzę. A baletnice tez są wynajęte???

        1. Czy z baletnicami pojawia się też pan bimber rozweselacz towarzystwa wzajemnej adoracji, który tak zakręci w głowie, że czasami nie wiedzą jak wrócić do domu, 🙃😖😵😨

  5. Wigilia pod chmurką, a może pójdę i złożę tam Burmistrzowi życzenia, może się spełnią😊.
    Tylko czy to dobry pomysł? Pójdę w dobrej wierze z sercem na dłoni, a za jakiś czas powiedzą, że kolejna z Burmistrzem „pitu, pitu i do uszek sobie szepczą”. No i bądź tu mądry…😉

  6. Ale koło emerytów będzie dawało występ, więc kto będzie siedział na widowni?
    No i oczywiście po życzeniach i całowaniu pod chmurką część się rozejdzie do domu a biedne dzieci z GCK będą jak zwykle dla pustej sali występowały. Uwielbiam tą zaściankowość.

Możliwość komentowania jest wyłączona.